Jak Cię widzą… takie Twoje bezpieczeństwo!

Zimą, kiedy dni są bardzo krótkie, zazwyczaj nie mamy okazji biegać w ciągu dnia. Pozostaje nam trening wczesnym, ciemnym jeszcze rankiem, albo późnym wieczorem. Przy założeniu, że okresie zimowym około godziny 16 jest już ciemno, to raczej nie ma opcji by w ciągu tygodnia roboczego pobiegać w świetle dziennym. W związku z tym szczególnie musimy zadbać o swoje bezpieczeństwo.

Niestety bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, że sami stanowimy ogromne zagrożenie dla siebie i innych szczególnie kiedy decydujemy się na bieganie poboczem lub wzdłuż ulic znajdujących się poza terenem zabudowanym.

Bardzo często na trening biegowy ubieramy się w ciemne ubrania, które nie sprzyjają naszej widoczności. Mówi się czarny wyszczupla. Rzeczywiście, po zmroku wyszczupla nas tak mocno, że zupełnie nas nie widać.

160018141

W garderobie biegacza coraz częściej pojawia się odzież z odblaskowymi akcentami. Prawdopodobnie dlatego, że zgodnie z polskim prawem osoba znajdująca się poza terenem zabudowanym po zmierzchu ma obowiązek posiadania elementu odblaskowego umieszczonego w widocznym miejscu. Biegacze bardzo szybko dostrzegają, że miasto dość szybko się kurczy i w poszukiwaniu kilometrów wybywają daleko poza jego granice, rzadko kiedy im przychylne. W związku z tym zgłębimy temat odblasków i dokładnie je prześwietlimy.

Bądź błyskotliwym biegaczem!

Każdy kto posiada prawo jazdy i jest czynnym kierowcą wie doskonale, że po zmroku nieoświetlony biegacz jest praktycznie niewidoczny. Z przeprowadzanych testów wynika, że w nocy, ubrany na czarno człowiek może być dostrzeżony przez kierowcę z odległości 20 do maksymalnie 30 m. Jeśli założymy, że auto jedzie z prędkością 90 km/h to prowadzący pojazd ma CAŁĄ SEKUNDĘ na reakcję, niewiele prawda? Kiedy biegacz ma na sobie elementy odblaskowe jest widoczny już ze 130, a nawet 150 m, co przy tej samej prędkości samochodu wydłuża czas na reakcję kierowcy do 6 sekund. W konsekwencji zyskujemy 5 sekund, które mogą uratować nasze życie.

Odblask odblaskowi nierówny.

Niestety nawet w świecie odblasków są lepsze i gorsze. Jedne odbijają światło reflektorów tak mocno, że widać nas chyba w kosmosie, a inne są chyba tylko po to, żeby nie dostać mandatu kiedy zatrzyma nas policja i każe pokazać, że takowy posiadamy (ciekawostka: brak odblasku poza terenem zabudowanym po zmierzchu może kosztować nas od 20 do 500 PLN).

12606966 10204188994484328 450334931 n

Odblaskowy laik na tropie.

Zastanawiasz się jak wybrać ten najlepszy? Spokojnie, są na to sposoby, nawet dwa!

1. “Strzel” mu fotkę.

Stań na odległość ok. 6 m od odblasku i zrób mu zdjęcie telefonem z włączoną lampą (w świetle dziennym). Jeśli z tej odległości “zareaguje” na źródło światła i zobaczysz, że zabłysnął to warto się nim zainteresować. Zabieg ten trzeba jednak powtórzyć po kilku praniach, gdyż wiele odblasków zwyczajnie się spiera i po bardzo krótkim czasie nie spełniają już swojej funkcji, a tym samym zupełnie nas nie chronią.

2. Szukaj na metce certyfikatu.

W tym momencie warto pamiętać skrót EN 471. To oznaczenie charakterystyczne dla jest dla odblasków profesjonalnego użytkowania. Korzystają z nich np. służby mundurowe. To oznaczenie to nic innego jak komunikat, że odblask przeszedł szereg testów i mieści się w kryteriach określanych przez normę pod kątem:

– klasy widzialności

– fluorescencyjności materiału

– klasy tworzywa odblasku w zależności od swojego współczynnika odblaskowości.

Strasznie to skomplikowane. Dla nas wystarczy jeśli zapamiętamy, że wyznacznikiem jakości jest symbol EN 471.

HO11 Run W 2 12408 2

Skuteczność przede wszystkim.

Jeśli wybraliśmy już ten najlepszy i najpiękniejszy to powinniśmy zastanowić się jak możliwie najlepiej go zaprezentować, aby mógł spełnić swą powinność.

Podchodząc do tematu teoretycznie najrozsądniej byłoby zakładać odblaski na nogi. Światła samochodów są tak skonstruowane, że w pierwszej kolejności oświetlają drogę i to co nad nią na wysokość ok. 30 cm. Wynika z tego, że „odblaskowe nogi” są gwarancją bezpieczeństwa. Jednak nie do końca! Taki stan rzeczy świetnie sprawdza się tylko na prostej drodze. W sytuacji kiedy droga jest falista i biegacz znajduje się w dołku, podjeżdżające pod górkę auto oświetla nie nogi, ale dół jego pleców.

Przyjmuje się, że najbezpieczniejszą opcją jest znakowanie odblaskiem 6 punktów na ciele – kończyny (obie nogi, obie ręce) – korpus (klatka piersiowa i plecy) Takie rozmieszczenie elementów odblaskowych powinno gwarantować naszą widoczność. Pamiętajmy jednak, że sam odblask to nie wszystko. Najważniejszy jest rozsądek, rozwaga i czujność podczas biegania. Nie prowokujmy niebezpiecznych sytuacji, bo w starciu biegacz vs. rozpędzone auto nie mamy żadnych szans.  

Autor: Ilona Brusiło, trenerka BBL Warszawa oraz mamyruszamy.pl

ZOBACZ TAKŻE: Serce i rozum, czyli głowa i korpus